Wschodnia brama Łysogór od dwóch tysięcy lat żyje żelazem i pielgrzymami. Z Nowej Słupi na Święty Krzyż prowadzi droga, którą chodzili królowie - i kamienny pątnik, który wciąż nie doszedł.
Emeryk - pielgrzym, który się nie spieszy
Przy wejściu na szlak klęczy kamienny Emeryk, najsłynniejsza figura regionu. Legenda mówi, że pyszny pielgrzym został zaklęty w kamień i posuwa się ku szczytowi o ziarnko piasku rocznie - a gdy dotrze, nastąpi koniec świata. Na razie spokojnie: zostało mu jeszcze parę kilometrów.
Stolica starożytnego hutnictwa
W czasach Imperium Rzymskiego okolica była jednym z największych centrów wytopu żelaza w barbarzyńskiej Europie - ziemia kryje tu pozostałości dziesiątek tysięcy pieców dymarskich. Opowiada o tym Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego im. Mieczysława Radwana, zbudowane nad autentycznym stanowiskiem pieców. Co roku w sierpniu tradycja ożywa na Dymarkach Świętokrzyskich - z pokazami wytopu w replikach starożytnych pieców.
Droga Królewska na Święty Krzyż
Z Nowej Słupi na Święty Krzyż prowadzi historyczny trakt pielgrzymkowy, zwany Drogą Królewską - przemierzał ją m.in. Władysław Jagiełło przed Grunwaldem. Dziś to niebieski szlak: około 2 km kamienistego podejścia przez las, z Emerykiem na starcie i klasztorem na mecie.
Praktycznie
- Duży parking przy wejściu na szlak; w sierpniowy weekend Dymarek przyjedź wcześnie rano.
- Nowa Słupia to dobra, tańsza od Świętej Katarzyny baza noclegowa wschodnich Łysogór.
- Trasę można spiąć w pętlę: wejście Drogą Królewską, zejście do Huty Szklanej i powrót przez Trzciankę.
- Gastronomia najpewniejsza przy rynku i wejściu na szlak.
Zagłębie hutnicze sprzed dwóch tysięcy lat
Nowa Słupia leży w centrum obszaru, który w pierwszych wiekach naszej ery był jednym z największych ośrodków wytopu żelaza w barbarzyńskiej Europie. Ziemia wokół kryje ślady dziesiątek tysięcy pieców dymarskich, pracujących równolegle z rozkwitem Imperium Rzymskiego.
Powodzenie miało przyczynę geologiczną: rudy żelaza w skałach regionu, drewno na węgiel drzewny z puszczy i glina na budowę pieców - wszystkie surowce w jednym miejscu. Wytop był jednorazowy: po każdym cyklu piec rozbijano, żeby wydobyć bryłę żelaza. Stąd tak ogromna liczba stanowisk.
Muzeum nad autentycznym stanowiskiem
Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego im. Mieczysława Radwana zbudowano bezpośrednio nad odkrytym stanowiskiem archeologicznym - oglądasz piece dokładnie tam, gdzie je znaleziono. To rozwiązanie rzadkie i robiące większe wrażenie niż jakakolwiek rekonstrukcja.
Tradycję ożywiają Dymarki Świętokrzyskie, organizowane od 1967 roku - jedna z najstarszych rekonstrukcji historycznych w Polsce, z pokazami wytopu w replikach starożytnych pieców. Impreza przypada zwykle w sierpniu i wypełnia miejscowość po brzegi.
Kamienny Emeryk
Przy wejściu na szlak klęczy najsłynniejsza figura regionu. Legenda mówi o pysznym pielgrzymie zaklętym w kamień, który posuwa się ku szczytowi o ziarnko piasku rocznie - a gdy dotrze, nastąpi koniec świata. Opowieść pełniła funkcję praktyczną: ostrzegała pielgrzymów przed pychą na drodze do sanktuarium. Więcej: Legendy świętokrzyskie.
Droga Królewska na Święty Krzyż
Stąd zaczyna się historyczny trakt pielgrzymkowy na Łysą Górę: 2,5 km kamienistej ścieżki, około 50 minut w górę. Szli tędy polscy władcy, w tym Władysław Jagiełło przed wyprawą grunwaldzką.
W odróżnieniu od asfaltowej drogi z Huty Szklanej, ta trasa nie nadaje się dla wózków ani psów. Za to daje coś, czego asfalt nie da - poczucie, że idzie się traktem, którym chodzono od stuleci.
Nowa Słupia jako baza
- Noclegi są tu tańsze niż po zachodniej stronie grzbietu, w Świętej Katarzynie.
- Najbliżej na Święty Krzyż - dziesięć minut jazdy do Huty Szklanej albo wejście pieszo Drogą Królewską.
- Bliżej na wschód regionu - do Krzemionek i Bałtowa jest stąd wyraźnie bliżej niż z Kielc.
- W weekend Dymarek rezerwuj nocleg z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.