Tak, w Górach Świętokrzyskich się jeździ.
Stoki są łagodne, wyciągi krótkie, a atmosfera rodzinna.
To jedno z najlepszych miejsc w Polsce, żeby nauczyć się jeździć.
Gdzie na narty w świętokrzyskiem
Rejon Krajna - ośrodek u podnóża Łysogór z kilkoma trasami i zapleczem rozrywkowym; popularny wśród rodzin.
Telegraf w Kielcach - stok na najwyższym wzniesieniu miasta; narty niemal w centrum wojewódzkiej stolicy.
Rejon Niestachowa - trasy zjazdowe kilkanaście minut od Kielc, chętnie wybierane na naukę.
Mniejsze wyciągi lokalne - działają sezonowo w kilku gminach; o ich uruchomieniu decydują warunki.
Czego się spodziewać
Trasy o długości setek metrów, nie kilometrów - idealne na pierwsze skręty.
Naśnieżanie i oświetlenie na głównych stokach; jazda wieczorna to standard.
Szkółki narciarskie i wypożyczalnie sprzętu na miejscu.
Sezon zwykle od pierwszych mrozów grudnia do końca lutego - bywa kapryśny.
Nie podajemy cen karnetów, bo zmieniają się co sezon.
Aktualne cenniki, stan tras i godziny znajdziesz na stronach i profilach ośrodków.
Narty plus szlaki
Przewaga świętokrzyskiego: rano stok, po południu zimowa
wędrówka na Łysicę.
Odległości są małe, więc jeden wyjazd łączy obie zimowe przyjemności.
Najczęstsze pytania
Czy w Górach Świętokrzyskich są warunki na narty?
Tak, choć sezon bywa kapryśny. Stoki naśnieżają trasy, więc jazda zwykle rusza wraz z pierwszymi mrozami.
Czy to stoki dla początkujących?
Głównie tak. Łagodne, krótkie trasy i szkółki narciarskie czynią region świetnym miejscem na naukę - zwłaszcza dla dzieci.
Skąd wziąć aktualne warunki?
Ze stron i profili ośrodków - publikują stan tras i godziny otwarcia na bieżąco. Nie podajemy cenników, bo zmieniają się co sezon.
Reklama
Realia narciarskie regionu - bez marketingu
Powiedzmy to wprost: Góry Świętokrzyskie nie są regionem narciarskim
w rozumieniu Podhala czy Beskidów.
Przewyższenia są niewielkie, trasy krótkie, a sezon nieregularny.
Ma to jednak trzy konkretne zalety, dla których warto tu przyjechać na narty.
Ceny. Karnety kosztują ułamek stawek z południa Polski.
Kolejki. Poza feriami praktycznie nie istnieją.
Dostępność. Z Warszawy czy Łodzi dojedziesz szybciej
niż w Tatry - bez górskich korków.
W efekcie region świetnie sprawdza się jako miejsce nauki jazdy
i pierwszych nart dla dzieci, a znacznie gorzej jako cel dla zaawansowanych.
Gdzie działają wyciągi
Ośrodki koncentrują się w trzech rejonach:
Okolice Kielc i podnóża Łysogór - najgęstsza sieć małych stoków,
część oświetlonych, z wypożyczalniami i szkółkami narciarskimi.
Krajno i Bieliny - stoki u stóp Łysogór,
wygodnie łączone z noclegiem w agroturystyce.
Bałtów - oświetlony stok w kompleksie
turystycznym, wygodny przy wyjeździe rodzinnym na wschód regionu.
Świadomie nie podajemy listy nazw z parametrami tras -
oferta i właściciele ośrodków zmieniają się z sezonu na sezon,
a nieaktualna tabela szkodzi bardziej niż jej brak.
Przed wyjazdem sprawdź stronę konkretnego ośrodka i
kamery online, które zimą są najlepszym źródłem informacji.
Sezon i warunki
Sezon trwa zwykle od końca grudnia do początku marca,
ale jest silnie uzależniony od pogody.
Kluczowe znaczenie ma naśnieżanie - ośrodki bez armatek
potrafią nie otworzyć się przez całą zimę.
Dlatego przed wyjazdem zawsze potwierdzaj, czy wyciąg faktycznie pracuje.
Najlepsze warunki panują zwykle w drugiej połowie stycznia i w lutym.
Ferie zimowe to jedyny okres, gdy trzeba liczyć się z kolejkami
i wcześniej rezerwować nocleg.
Alternatywy, gdy śniegu brakuje
Nieudany sezon narciarski nie musi oznaczać nieudanego wyjazdu.
Narty biegowe sprawdzają się na leśnych drogach wokół Bodzentyna
i w Paśmie Klonowskim (bez przygotowanych tras - liczy się aktualna pokrywa).
Sanki to najprostsza opcja z dziećmi, a wiele gospodarstw
udostępnia własne górki i organizuje kuligi.
Gdy śniegu nie ma wcale, zostają baseny i strefy SPA
oraz zimowe zwiedzanie - w Jaskini Raj
jest wtedy cieplej niż na zewnątrz.
To jedno z niewielu zastosowań, w których świętokrzyskie stoki wygrywają
z górami południa. Powody są trzy i wszystkie dotyczą początkujących.
Łagodne nachylenie. Krótkie, spokojne stoki to dokładnie to,
czego potrzeba na pierwszy dzień - bez paniki na stromiźnie.
Brak kolejek poza feriami. Więcej zjazdów w ciągu godziny
oznacza szybszą naukę przy tej samej cenie karnetu.
Cena. Karnet, wypożyczenie sprzętu i lekcja kosztują tu ułamek
stawek z Podhala. Przy nauce, gdzie liczy się liczba dni, a nie jakość tras,
to argument decydujący.
Przy ośrodkach działają szkółki narciarskie i wypożyczalnie sprzętu,
część prowadzi zajęcia dla dzieci od wieku przedszkolnego.
Dostępne są też przenośniki taśmowe na oswojenie się ze zjazdem.
Zarezerwuj lekcję z wyprzedzeniem, zwłaszcza w ferie -
instruktorów jest tu znacznie mniej niż w kurortach.
I potwierdź telefonicznie, czy stok pracuje: przy braku śniegu
szkółka nie działa nawet w środku sezonu.
Warunki sprawdzisz przez kamery online.